Obecnie w Internecie występuje permanentna inwigilacja ze strony większości państw i dotyczy to również demokratycznych krajów. „Pod płaszczykiem” najpierw bezpieczeństwa narodowego, a teraz ochrony dzieci zmniejsza się wolność w sieci. Centralna aplikacja do weryfikacji wieku Unii Europejskiej, jestem święcie przekonany, że nie ograniczy się tylko do stron pornograficznych. Cały czas w UE próbuje się przeforsować kontrolę rozmów szyfrowanych (chat-ów), co w konsekwencji spowoduje, że w pełni prywatne i szyfrowane komunikatory będą nielegalne w UE, chyba że producenci tych aplikacji stworzą „tylne drzwi” dla służb państwowych. Inne kraje jak na przykład Wielka Brytania i Australia pragną „tylnych drzwi” we wszystkich szyfrowanych systemach (nie tylko chat-ach). Nie wspominając o Szwajcarii, gdzie zanika prywatność w sieci patrząc na planowane uchwalenie nowych przepisów.
Rząd Polski informuje, że nie szpieguje mObywatelem, czy innymi ich aplikacjami. A co innego mieliby powiedzieć? Spójrzmy na fakty i zacznijmy od Azji.
Singapur państwo w teorii demokratyczne, w praktyce niekoniecznie. Aby poprawić wydajność administracji stworzono aplikację podobną do mObywatela. Mieszkańcy nie chcieli z niej korzystać, więc singapurski rząd opublikował kod źródłowy aplikacji. Chodziło o transparentność. „Czarno na białym” każdy mógł sprawdzić czy aplikacja jest koniem trojańskim i jak działa.
A teraz odniosę się do argumentów rządu polskiego opublikowanych w jego wiadomości prasowej za pośrednictwem PR-owców.
Argumenty polskiego rządu
- Aplikacja potrzebuje dostępu do aparatu, kontaktów i lokalizacji, bo tego wymagają niektóre funkcje.
Oczywiście, że niektóre funkcje wymagają dostępu do tych sensorów i narzędzi. Ale nie zmienia to faktu, że nadal nie wiemy, czy aby na pewno dostęp do tych informacji służy tylko oficjalnym celom.
- Systemy operacyjne — Android (od Google) i iOS (od Apple) — oferują zaawansowane mechanizmy kontroli prywatności.
Nic bardziej mylnego. Wielu ekspertów i organizacji na świecie przestrzega, że ww. systemy operacyjne nie są prywatne. Google zbiera informacje o użytkowniku telefonu „pełnymi garściami” i co gorsza jeszcze te informacje sprzedaje wszystkim, kto zapłaci (rządom, firmom komercyjnym, brokerom informacji itd.). Apple robi podobnie z tą różnicą, że – przynajmniej oficjalnie – większość danych zachowuje dla siebie.
Selfhosty.pl
Tylko system operacyjny GrapheneOS można nazwać prywatnym. To wersja Androida pozbawiona telemetrii i zbierania danych firmy Google, gdzie każda aplikacja jest od siebie odizolowana i zawiera bardziej rygorystyczną kontrolę ochrony prywatności, w tym dostępu do sensorów. I jest typu „open source”.
- Aplikacja, która szpiegowałaby użytkownika, nie zostałaby dopuszczona przez operatorów sklepów z aplikacjami
Aplikacja nie została by dopuszczona gdyby rzeczywiście wrzucono do aplikacji jakiegoś trojana. Co nie zmienia faktu, że aplikacja ma dostęp do informacji zawartych w telefonie i które to informacje mogą być wykorzystane bez łamania regulaminu sklepu.
Rozwiązanie dla rządu RP
Jest bardzo proste i niektóre kraje już to zrobiły dla swoich aplikacji.
Wystarczy opublikować 100% kodu źródłowego aplikacji na GitHub.
Niech użytkownicy współtworzą aplikację, wykrywają błędy i mogą ją instalować za pomocą pliku APK wygenerowanym bezpośrednio z kodu źródłowego i dostępnego na GitHub. Dotyczy to również pozostałych rządowych aplikacji.
Bez tego w dobie permanentnej inwigilacji, pogarszania prawa w zakresie prywatności obywateli i działań służb specjalnych, nie ma co wierzyć zapewnieniom o „czystości” aplikacji.





